Czytasz Freeride - moje życie. Możesz zostawić komentarz lub nawiązać do wpisu, przy użyciu adresu trackback, na swojej stronie.
| P | W | Ś | C | P | S | N |
|---|---|---|---|---|---|---|
| « października | ||||||
| 1 | 2 | |||||
| 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 |
| 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 |
| 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 |
| 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 |
Data: 2 sierpnia 2008.
Dział: Sport.
Superliga to zawody organizowane przez amatorów dla amatorów. I to jest najpiękniejsze w tej serii off\\\\\\\’owych zawodów rowerowych. Zero ciśnień, mogą startować wszyscy, profesjonaliści jak również ludzie, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z szeroko pojętym pojęciem kolarstwa grawitacyjnego. Downhill, dirt, dual, four cross czy ostatnio nawet downtown, to standardowe \\\\\\"potrawy&\\\\\\", które serwuje bikerom superliga.
Przez wszystkie lata w których odbywała się superliga, jej gospodarzem stało się wiele miast.
Olsztyn, w którym powstała idea zawodów, poprzez Elbląg, Warszawę, Szczecin, Chorzów i kilka innych miast.
Ciekawym elementem każdej edycji, był sposób jej organizacji. Za każdym razem przygotowaniem imprezy zajmowali się lokalni bikerzy. Stąd też każda edycja obfitowała w wiele ciekawostek w postaci niespodziewanych hop i innych ciekawych przeszkadzaczy.
Przykładowo podczas edycji elbląskiej trasa była oddawana w dniu zawodów, a jej przebieg mógł się zmienić w każdej chwili.
Superliga przyciągnęła do siebie ogromną liczbę sympatyków kolarstwa górskiego. Na każdych zawodach organizatorzy średnio notowali ponad stu zawodników.
Różnorodność zawodników pod względem charakterów, poziomu umiejętności była porażająca. Dlatego zawody były zawsze tak ciekawe.
Bardzo charakterystycznym elementem każdej edycji, były niewątpliwie aftery i befory. Kto był to wie co to znaczy.
Zdarzały się takie beforki, że bikerzy na drugi dzień ledwo mogli startować. Wiadomo, jak się człowiek zatruje to i jeździć trudno.
Afterki jak to afterki. Rozdanie nagród, i picie piwa do rana.
Wszakże nie o imprezkach powinna być tu mowa.
Freeride to pojęcie, które można stosować zamiennie z nazwa superligi. Dlaczego??.Odpowiedz nasuwa się sama.
Superliga zapewniała uciechy dla każdego. Downhill, dla chcących szybko śmigać w dół. Dirt dla chcących oderwać się od ziemi na ułamki sekund i popisać się jakimś karkołomnym trikiem. Four cross, dla lubiących ciężką rywalizację na hopach.
Ostatnio rozegrano nawet tzw. UPHILL AVALANCHE. Polegało to na tym, żeby wciągnąć swoją maszynę pod górę. Tą samą trasą którą wiódł DOWNHILL.
Najfajniejsze było to że downhill był przeprowadzany na, wydawałoby się, typowo płaskich terenach. Przykładem niech będzie opisywany wyżej Elbląg. Trasa może niezbyt długa. Najlepsi przejeżdżali ją w 30 sekund. Ale impreza była udana.
Na niemal każdych zawodach był rozgrywany DIRT. Każdy kto potrafił zabłysnąć jakimś trikiem, a trafiali się tacy co nie potrafili, mogli wziąć udział i wygrać ciekawe nagrody.
Rozgrywana była także konkurencja na dropie. Wykręć najlepszy trik i zgarnij nagrody.
Jeśli choć trochę interesujesz się kolarstwem grawitacyjnym, powinieneś przyjechać na superligę.
Z pewnością nie będziesz zawiedziony. Superliga dostarczy Ci emocji jakich wcześniej nie zaznałeś.
Jeśli masz rower, komplet ochraniaczy i kask (choć zawsze ktoś może Ci pożyczyć), to sprawdź na stronie superligi, kiedy są następne zawody.
Wsiadaj w pociąg, załatw parę dyszek na wpisowe. I do dzieła. Nie dość, że będziesz mógł poznać ciekawych ludzi to sam przekonasz się co potrafisz. Superliga w idealny sposób potrafi zweryfikować umiejętności bikera.
Do widzenia na następnej edycji superligi.
Komentarze.