Czytasz Tarot u wróżki. Możesz zostawić komentarz lub nawiązać do wpisu, przy użyciu adresu trackback, na swojej stronie.
| P | W | Ś | C | P | S | N |
|---|---|---|---|---|---|---|
| « grudnia | ||||||
| 1 | 2 | 3 | 4 | |||
| 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 |
| 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 |
| 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 |
| 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | |
Data: 22 lipca 2008.
Dział: Rozrywka.
Nie uwierzycie, ale Kaśka poszła wczoraj do czarodziejki o imieniu Wrózka Lea Szach. Gabinet, pokój, sala- nie wiem jak to nazwać, czarodziejki mieści się na Alejach Stanów Zjednoczonych w syrenim grodzie.
Pojechała tam, wlazła do środka i co wróżka jej zaproponowała za sowitą stawkę? Oczywiście sławny i niezmienny od stuleci tarot. Co dziwne, na ścianach wróżki znajdowały się obrazki przedstawiające meble. Nigdy nie widziałam czegoś takiego.
Ale ale, snuję opowieść dalej. Weszła panna do środka, wróżka zaczęła kłaść tarota i niespodziewanie wzmogła się burza na dworze. Ja to bym chyba tam zeszła ze strachu. Nie ma to jak nastrój. Takiego jej psikusa spłatał los. W trakcie jak wróżka odsłaniała ostatnią kartę akurat strzelił niedaleko piorun.
Nie zdradzę wam, jaki był wynik tarota, co jej powiedziała wróżka, ale wiedzcie, że jak tylko otworzyła drzwi wyjściowe z lokalu wróżki deszcz przestał padać a pięć minut później świeciło Słońce. Ja nie mam odwagi iść do wróżki, a po tym co mi opowiedziała na pewno nie pójdę.
Komentarze.